Najsilniejszy wojownik wszechświata

Tym, którzy nie mają pojęcia, czym jest Dragon Ball, można tylko pozazdrościć. Mają bowiem okazję poznać całą japońską mangę i losy jej głównego bohatera od początku. To jakieś 575 odcinków, czyli 12 075 minut oglądania – w przypadku anime. Jeśli doliczyć do tego serię spoza autorskiego kanonu – Dragon Ball GT – otrzymamy dodatkowe 64 odcinki i kolejne 1344 minuty. Niektórych taki wynik może przerażać. Dlatego zdecydowanie lepiej prezentuje się liczba 42 – tyle tomów liczy manga, w oparciu o którą powstała telewizyjna adaptacja. Zapewniam jednak, że warto poświęcić czas zarówno na papierową, jak i cyfrową formę.

 

Ale po kolei. Dragon Ball to japońska manga stworzona przez Akirę Toryiamę. Inspirację dla jej powstania stanowiła chińska powieść „Wędrówka na Zachód”, skąd zaczerpnięto niektóre motywy. Manga Toryiamy opowiada – jak można wnioskować po tytule – o smoczych kulach spełniających życzenie tego, kto je zbierze i wywoła smoka odpowiedzialnego za ich realizację. Tropem siedmiu smoczych kul podąża Bulma, zaprzeczenie stereotypowej kobiety, dla której technika, kable, mechanika czy nowoczesne technologie to czarna magia. Poruszając się sprawnie dzięki specjalnemu radarowi, trafia do domu 12-letniego chłopca. Tak rozpoczyna się ich wieloletnia przyjaźń i seria przygód.

 

Tego wpisu nie byłoby, gdyby chłopiec okazał się zwykłym dzieckiem, dał Bulmie to, czego szuka, a ona skompletowałaby cały zestaw smoczych kul, by poprosić smoka o idealnego chłopaka (nie ma w tym nic dziwnego – to w końcu marzenie wielu dziewcząt). Son Goku, bo tak ma na imię chłopiec, wykazuje się jednak ponadprzeciętną siłą. Ta zdumiewająca energia pozwala mu samodzielnie „złowić” rybę kopnięciem nogi, porąbać drewno uderzeniem dłoni czy podnosić samochody bez niczyjej pomocy. Songo ma też ogon. To właśnie ta część ciała oraz niebywała siła fizyczna okażą się pierwszymi znakami świadczącymi o jego pozaziemskim pochodzeniu.

 

W trakcie serii dowiemy się bowiem, że Son Goku właściwie nie powinien tak się nazywać. Jego prawdziwe imię brzmi: Kakarotto. Urodził się na planecie Vegeta jako przedstawiciel rasy Saiyan – jednego z najpotężniejszych ludów w kosmosie. Na Ziemię został wysłany bynajmniej nie w celach pokojowych, lecz z zamiarem unicestwienia tutejszych mieszkańców, aby Saiyanie mogli rozszerzyć swą dominację we wszechświecie. Jednak na skutek upadku i uderzenia w głowę Songo – na szczęście dla losu Ziemian – traci pamięć i resztki buntowniczego charakteru właściwego saiyańskiej naturze.

Goku postanawia ruszyć na poszukiwania smoczych kul razem z Bulmą. Od tej pory poznaje mnóstwo ludzi – dobrzy zazwyczaj zostają jego przyjaciółmi, a złych pokonuje z mniejszą lub większą łatwością. Ciągle też pracuje nad formą, startując w turniejach sztuk walki. Systematycznie podnosi swoje zdolności, osiągając coraz wyższe poziomy. Wreszcie ulega spektakularnej przemianie – ze zwykłego wojownika staje się Super Saiyaninem. Szybko zyskuje pretekst do przekraczania granic własnych możliwości, które za każdym razem okazują się jeszcze większe. Przemianom towarzyszy zmiana wyglądu, najbardziej widoczna w kolorze włosów bohatera. Wszystko to ma swoje źródło w jednej przyczynie – chęci obrony Ziemi przed wrogami pragnącymi ją unicestwić, co wynika z miłości Son Goku do planety, na której, chcąc nie chcąc, przyszło mu żyć. Walka dobra ze złem jest bardzo nierówna, a sam Son Goku trzykrotnie traci życie.

Fani japońskiej serii mają w pamięci rok 1999. To właśnie wtedy Dragon Ball zaczął być emitowany na kanale RTL 7. Sukces mangi – ponad 156 mln sprzedanych egzemplarzy w Japonii i drugie miejsce wśród najlepiej sprzedających się mang – przełożył się na triumf anime, a cała seria znalazła się na podium najlepszych mang w historii. Do popularności Dragon Ball’a przyczynił się niewątpliwie urok samego głównego bohatera, którego w 2009 roku uznano za najlepszego bohatera anime w historii. Przyciągał czytelnika lub widza swoją nieporadnością w codziennych, „ludzkich” sprawach, relacjach międzyludzkich, zamiłowaniem do jedzenia, dobrotliwym, choć często naiwnym charakterem, poczuciem humoru, ale też rozwagą i dojrzałością w licznych walkach. Son Goku zjednał sobie rzesze fanów na całym świecie, dla wielu do dziś stanowi niedościgniony wzór waleczności – do tego stopnia, że ogłoszono go (w zupełnie realnym świecie) ambasadorem igrzysk olimpijskich w Tokio w 2020 roku.

Choć gatunek, jakim jest manga, ma swoich zwolenników i przeciwników, w przypadku Dragon Ball’a nie sposób zaprzeczyć, że seria ta niesie ze sobą głębsze przesłanie. W osobie Son Goku skupione zostały wszystkie te cechy, jakimi powinien odznaczać się prawdziwy wojownik. Japońscy twórcy postaci podkreślili, jak ważne jest nie tylko doskonalenie swojego ciała, ale też rozwój ducha. Dragon Ball bawi, wzrusza, ale też uczy. Pokazuje, że droga do sukcesu bywa trudna, żmudna, niesprawiedliwa i brutalna. Ale warto do niego dążyć – w końcu efekt jest najważniejszy. A dobro zawsze zwycięża.

Dodaj komentarz