Zły czy dobry?


O WYDANIU „ZŁEGO”

Powieść Leopolda Tyrmanda „Zły” ukazała się w grudniu 1955 roku i od samego początku stała się bestsellerem, ludzie stali w długich kolejkach, aby móc otrzymać jeden egzemplarz książki. Po wyczerpaniu się liczącego 20 tysięcy nakładu, „Zły” trafił na czarny rynek, gdzie jego cena nieraz osiągała niebotyczne sumy. Interesującym jest fakt, że za swoje dzieło, autor otrzymał talon na wartburga od samego premiera Cyrankiewicza. Wpływ na sukces utworu miał wyłamujący się z nurtu socrealistycznego jej styl, który był czymś nowym na rynku czytelniczym tamtego okresu. Ludzie znużeni dotychczasowymi dziełami realizmu socjalistycznego, z zachwyceniem przyjęli dostarczającą rozrywki powieść.

Pierwsze wydanie „Złego” z 1956 roku

Równocześnie nie było w niej jednoznacznej krytyki politycznej rzeczywistości (uniknęła cenzury), a można wręcz było nazwać ją propaństwową. W książce uwzględniona została pozytywna rola milicji, czy takie wartości jak praworządność i ład społeczny. Wartym podkreślenia jest, że Tyrmand został zaproszony przez Komendę Główną MO na cykl wykładów o chuligaństwie. Powieść przypadła do gustu szerokiemu spektrum odbiorców, choć spotykała się też z krytyką ówczesnych socrealistycznych twórców i recenzentów. Autorowi zarzucano przemilczenie realiów społecznych Warszawy, zbyt mało zaangażowaną obywatelską narrację, przeidealizowany obraz stolicy. Do fanów utworu należeli między innymi Stefan Kisielewski, czy Witold Gombrowicz. Tak wypowiadała się o nim Maria Dąbrowska: „Do trzeciej w nocy czytałam „Złego” Tyrmanda. Wszyscy się z tego wyśmiewają, a ja uważam to za ważną książkę 10-lecia. (…) Pisane, mimo pewnych dłużyzn, z takim talentem, że w miarę czytania robiło mi się słabo i dostawałam bicia serca. Czułam, że sobie szkodzę, a jednak czytałam”. Popularność „Złego” po dziś dzień nie gaśnie, choć obecnie może być odbierany przez czytelników inaczej, niż zaraz po ukazaniu. Wtedy jako ucieczka od trudnej rzeczywistości, dzisiaj bardziej jako opis realiów powojennej Warszawy, pozwalający poczuć klimat tamtych czasów.


KIM JEST ZŁY?

O tytułowym Złym, tajemniczym bohaterze powieści Leopolda Tyrmanda, który rozprawia się z bandycką stroną Warszawy tak wypowiadają się podczas przesłuchań na komisariacie milicji: student politechniki Anatol Marczak: „Jakiś cień, nieuchwytny, nieokreślony, cień niewysokiego wzrostu”, Juliusz Kalodont, komisant kiosku „Ruchu”: „Ogromny, piękny pan, wspaniały człowiek, z grzywą jak u lwa”. O oczach Złego Marta Majewska, sekretarka w dyrekcji Muzeum Narodowego: „Były przeraźliwie jasne, jarzące się, jakby same białka bez źrenic, a tak intensywnie, aż do bólu, wbite we mnie, prześwietlone jakąś nieludzką mocą i pasją”. Postać enigmatycznego Złego tak podsumowuje doktor Halski: „Wszyscy bredzą o jakimś cieniu, szybkim jak błyskawica, nieuchwytnym jak mgnienie oka, o błysku ciosu, pięści, o jakimś kształcie zamazanym, niewyraźnym piekielnie zwinnym. Raz mówią o mocarnej postaci, innym razem o kimś niewielkiego wzrostu, nic nie można z tego pojąć, uchwycić, ująć, sprecyzować, kto to jest, jakim chociaż może być?… Nie wie się nic, nic i nic… Jedno jest tylko pewne, za każdym razem na ziemi pozostaje ciało poszkodowanego, a tym poszkodowanym jest (…) zawsze napastnik, zawsze prowokujący, zawsze łobuz pozostaje na placu jako bezwładna, nieprzytomna, skatowana ofiara.”
Z powyższych zdań wyłania się obraz mitycznego superbohatera, który w niewyjaśnionych okolicznościach unieszkodliwia przestępczy światek powojennej Warszawy. Ni stąd, ni zowąd pojawia się w miejscach, gdzie atmosfera robi się gęsta. Kiedy wydaje się, że nie ma już ratunku, nagle pojawia się On i pozostawia na miejscu zdarzenia zneutralizowanych opryszków. Nikt ze świadków nie potrafi określić jego wyglądu, czy jest niski, czy wysoki, jak wygląda jego twarz. Jedynym wspólnym mianownikiem, który zapamiętują uczestnicy zdarzenia są jasne, niemal płonące oczy, niektórym utrwala się też w pamięci przepiękny brylant na serdecznym palcu prawej ręki. Pytany o swoją tożsamość, tajemniczy jegomość przedstawia się jako Przyjaciel, który jak oznajmia swoim twardym, metalicznym głosem pragnie „by wreszcie spokój zapanował w tym mieście”. Taka charakterystyka bohatera przypomina postaci z amerykańskich komiksów. I nie ma w tym przypadku, bowiem według Kazimierza Koźniewskiego początkowo „Zły” miał być opowieścią komiksową z rysunkami autorstwa Antoniego Uniechowskiego. Po zapoznaniu się z konspektem, Koźniewski odwiódł Tyrmanda od tego pomysłu, argumentując, że fabuła z takim potencjałem zasługuje na normalną powieść.

Mapa Warszawy ze „Złego”

Jeszcze ciekawszym tytułowy bohater staje się w momencie, gdy zostaje nazwany „Złym”. Wielki wpływ na to ma na pozór oskarżający artykuł z „Expressu Wieczornego”, który rozpropagowuje to określenie, jak i postać samego Złego. Od tej pory warszawiacy każdą katastrofę, wypadek, jaki się wydarzył przypisują owemu Złemu. Zaczynają powstawać opowieści, w których obarcza się Złego wszelkimi, nawet najpodlejszymi zbrodniami. Słowo to rozsiane po warszawskich ulicach stało się symbolem wszelkiego zła, jakie tylko mogło mieć miejsce w stolicy.
Ale nie wszyscy podzielali te opinie, Zły ma też swoich zwolenników, cichych sprzymierzeńców, aprobujących jego brutalną walkę z prawdziwym chuligaństwem, które ich zdaniem jest poważnym problemem Warszawy. Gotowi są nawet do zaoferowania własnej pomocy, jeśliby zaszła taka potrzeba.
Lecz kim byłby prawdziwy superbohater bez śmiertelnego wroga? Tym dla Złego jest Kudłaty, postać równie mityczna, jeden z najgroźniejszych hersztów przestępczego świata Warszawy. To właśnie pomiędzy nimi rozgrywa się najważniejsza walka Dobra ze Złem.
Postać Złego intryguje, jego tajemnicza osobowość sprawia, że z zapartym tchem czyta się kolejne strony powieści. Czy wreszcie wyjdzie na jaw jego prawdziwą tożsamość? O tym musicie przekonać się sami.


ODDZIAŁYWANIE „ZŁEGO” NA INNE RODZAJE SZTUKI

„Zły” wywarł wpływ na inne rodzaje sztuki. Warto wspomnieć chociażby o muralu, wykonanym na kamienicy przy placu Trzech Krzyży w Warszawie, przedstawiającego wizerunek Złego z charakterystycznymi, jarzącymi się oczami. Został on stworzony przez Adama Walasa i Annę Koźbiel, znanych jako duet Xolor, dzięki zbiórce na portalu internetowym Wspieramkulture.pl.

Mural „Złego” przy placu Trzech Krzyży

Ponadto powstały adaptacje teatralne na scenach Teatru Dramatycznego w Legnicy, Teatru Powszechnego w Warszawie oraz Teatru Muzycznego im. D. Baduszkowej w Gdyni.


Od wielu lat toczyły się rozmowy na temat ekranizacji powieści. W osobie reżysera wymieniano Xawerego Żuławskiego, słychać było pogłoski o scenariuszu napisanym przez popularnego internetowego twórcę Macieja Dąbrowskiego, ale mijały lata i nic konkretnego się nie wydarzyło. Aż wreszcie, pod koniec listopada 2017 roku pojawiła się długo wyczekiwana przez fanów informacja. PMPG Polskie Media i Water Color Studio oraz Matthew Tyrmand podpisali list intencyjny o współpracy przy realizacji filmu, do którego zdjęcia mają ruszyć w 2018 roku, a którego premiera zapowiadana jest na przełom 2019 i 2020 roku. Pozostaje czekać na efekty tego przedsiewzięcia i mieć nadzieję, że wersja kinowa nie zawiedzie oczekiwań odbiorców, tak by mogli cieszyć oko zmaganiami Złego ze złem w multipleksach.

Łukasz Chudy

Dodaj komentarz