Kraft Banita

To jest to typ, którego istnienie jest dość nieoczywiste. Tak jak nieoczywiste wydaje się istnienie ideałów.

Kraft Urodził się i w miejscu i w czasie, które jak się zdaje, nie dawały szans na przyszłość o udanej przyszłości już nie wspominając. Mała planeta w układzie Dorm. Nawet nie mała. Po prostu kawałek żużla, pozostały po kolizji planety Gramun z lodową kometą. Toto nawet nazwy nie miało. Dla wszystkich było oczywistym, że kariery z tego nikt nie wykrzesze. Jego rodzice zajmowali się handlem kosmicznym złomem. Co grawitacja Dorm ściągnęła – tego szukali i sprzedawali. Tylko dla metali , bo nic użytkowego z tego dziadostwa już wydusić by sie nie dało. Zysk był z tego raczej mały, bo po Czwartej Wojnie o Orbity  w galaktyce  od złomu aż się roiło, więc podaż była spora, popyt – taki sobie.

Wyglądało wiec na to, że Kraft albo będzie biedował jako złomiarz, albo zacznie uprawiać kmychę i w końcu wyląduje za karę w jakim obozie pracy  albo w kopalni gazu –  gdzieś na obrzeżach galaktyki, bo kmycha była używką zakazaną, a Administracja uważała ją za narkotyk. Ale Kraft  mimo młodego wieku chyba wszystko to wiedział i nie zamierzał iść tą drogą. W jego mało gościnnej ojczyźnie była jeszcze jedna kasta istot (bo ” człowiek”  w tym miejscu to ryzykowne określenie), które radziły sobie w tym paskudnym miejscu znakomicie. Bo to paskudne miejsce, mimo całej biedy, miało jedno bogactwo. Glacje. Wygląd lodu, temperatura wulkanicznej lawy. Najbardziej wydajne paliwo do reaktorów napędowych frachtowców i surowiec do ogrzewania. Ukryte głęboko pod powierzchnią planety, właściwie nie do wykrycia, bo ten minerał samodzielnie wytwarzał pole, które czyniło go niewykrywalnym.

Tylko Blastowie potrafili go wykryć. Blastowie i… Kraft. Odkrył w sobie ten dar w wieku 14 lat. Po prostu czuł gdzie kopać. Był w tym lepszy od Blastów a oni o tym wiedzieli. Kiedyś chcieli go zmusić do współpracy, ale kiepsko szło . Kiedy zrozumieli, że prędzej go zakatują, niż zmuszą do pracy dla nich, uznali , że lepiej wziąć do spółki. Dziś Kraft ma 37 lat, Blastowie mówią do niego „Ekscelencjo” i robią co im każe. Na glacjach dorobił się majątku.

Ale glacje to nie tylko majątek. To także kłopoty. Administracja wie, że może je od takich jak Kraft kupić, ale woli po prostu zabrać. Kraft się z rządem dotąd dogadywał płacąc gigantyczne podatki albo zabójcze łapówki, ale teraz było inaczej. Nie chcieli łapówek. Chcieli jego umysłu, instynktu, jego daru. Chcieli, by dla nich szukał. Postanowił, że znajdzie glecje gdzieś, gdzie Administracja nie sięga .W końcu był w tym na prawdę dobry. Pieniędzy miał dosyć by stworzyć tam własną flotę i zmierzyć się z każdym, kto będzie chciał jego usług, ale nie będzie chciał za to płacić. Tak urodził się Kraft Banita.

Dodaj komentarz