Castiel – anioł zakochany w mężcz… ludzkości

Postacie aniołów fascynowały ludzi od wieków. W starożytnym Egipcie przedstawiano je jako uskrzydlone zwierzęta z ludzkimi twarzami, w średniowieczu twierdzono, że są to bezcielesne istoty eteryczno-ogniste, by wreszcie w późniejszych wiekach utożsamić je ze znanym nam dzisiaj wizerunkiem przypominających ludzi stworzeń z wielkimi skrzydłami i aureolą nad głową. Żaden z tych wizerunków nie wzbudzał jednak takich kontrowersji, jak przedstawiony przez twórców serialu „Supernatural” Castiel, Anioł Boga, który przybył na Ziemię, by uratować duszę Deana Winchestera.

Castiel, kreowany przez Mishę Collinsa (swoją drogą – fantastycznego w tej roli), początkowo miał pojawić się w serialu tylko w kilku odcinkach czwartej serii. Błyskawicznie zdobył jednak sympatię fanów serialu, dzięki czemu obecnie możemy oglądać już dziesiąty sezon z jego udziałem. Swoją pokerową twarzą, nieporadnością w relacjach międzyludzkich, a przy tym walecznością i poczuciem humoru szybko podbił serca widzów… i nie tylko ich.

Główni bohaterowie serialu, Dean Winchester i jego młodszy brat Sam, zawodowo zajmują się polowaniem na potwory i stworzenia nie z tego świata. Pomimo iż na swojej drodze spotkali już wampiry, demony czy wendigo (warto też wspomnieć o pluszowych misiach – mordercach), przez lata zaprzeczali istnieniu aniołów. Pogodzić się z ich obecnością musieli, gdy jeden z nich uratował starszego z braci przed pobytem w piekle. „Ja jestem tym, który cię ocalił”, informuje Deana Castiel. Chociaż w odpowiedzi Dean postanawia dźgnąć go nożem, to od tego momentu rozpoczyna się ich niezwykła relacja.

Z potencjału tego duetu bardzo szybko zdali sobie sprawę twórcy „Supernatural”, który zaczęli wykorzystywać ten wątek do przyciągnięcia przed telewizory jeszcze większej liczby widzów. Reakcja fanów przerosła jednak ich najśmielsze oczekiwania. „Destiel” (bo tak fani określają związek Deana i Castiela) dorobił się kilkumilionowego fandomu, kilkuset tysięcy opowiadań fanowskich i niezliczonej ilości fanpage’y na wszystkich portalach społecznościowych. Nic dziwnego, scenarzyści nie ustawali bowiem w wysiłkach, żeby „chemia” pomiędzy aniołem i człowiekiem była niezaprzeczalna.

Przez kolejne sezony fani mogli śledzić relację pomiędzy „mężczyzną, który bał się latać” i „aniołem, który bał się upadku”, którzy „jakimś cudem spotkali się po środku”. Twórcy serialu od lat sprytnie zamieszczają w odcinkach podteksty i aluzje ich dotyczące. „Największa słabość Castiela została odkryta. Jest zakochany w ludzkości” (reprezentowanej przez Deana Winchestera – przyp. red.) – mówi jedna z postaci. Anioł, który do tej pory nie zdawał sobie sprawy z sensu istnienia uczuć, ku zgrozie konserwatywnej części publiczności, sam zaczyna czuć.

Niestety, nawet w postępowej Ameryce, scenarzystom ciągle brakuje odwagi, żeby przyznać to, co fani (a nawet aktorzy grający Deana i Castiela!) wiedzą już od dawna – że miłość ponad uprzedzenia, płeć, a nawet gatunek – jest możliwa. Serial od lat zmaga się przez to z zarzutami dotyczącymi queerbaitingu.

Pomimo tego, fani nie przestają wierzyć, że twórcy „Supernatural” rozwiążą ten wątek przed ostatnim odcinkiem. Choć związek pierwszego w popkulturze anioła-homoseksualisty z pewnością wywołałby wiele kontrowersji, stworzyłby też mnóstwo możliwości i mógłby być przełomowym momentem w historii telewizji. Jak na razie, fani muszą zadowolić się jednak faktem, że Castiel jest zakochany w ludzkości. I mieć do twórców anielską cierpliwość…

 

 

Dodaj komentarz