Mysz na speedzie

Rok 1955, Meksyk, wioska nękana przez głód… Zdesperowani mieszkańcy szukający ratunku, bohatera który wybawi ich z opresji. I wtedy pojawia się on,  obrońca uciśnionych – Speedy Gonzales – najszybsza mysz w całym Meksyku! Bez wahania wkracza do fabryki sera chronionej przez przebrzydłego amerykańskiego kocura Sylwestra (znanego również jako dręczyciela małych ptaszków…) i niczym Robin Hood wykrada bogatym, by (w tym przypadku) nakarmić biednych. Od tego momentu ten z wyglądu niepozorny gryzoń zostaje etatowym obrońcą swych meksykańskich pobratymców. I bez wątpienia należy przyznać, że bohaterskie życie niezwykle mu służy, gdyż z wiekiem, niczym Krzysztof Ibisz zaczął prezentować się coraz lepiej.

   <- 1955 r.      <- jakieś 50lat później

Speedy jest rozpoznawalny nie tylko dzięki swojej niesamowitej (zwłaszcza na Meksykanina) szybkości, czy też hiszpańskiemu akcentowi, ale również dzięki swojemu zawołaniu: „¡Ándale! ¡Ándale! ¡Arriba! ¡Arriba! ¡Epa! ¡Epa! ¡Epa! Yeehaw!”

Jak przystało na bohatera z amerykańskiego kontynentu, Speedy jest myszą wielu talentów – potrafi śpiewać, tańczyć (co w sumie nie dziwi, jako że każdy Latynos ma taniec we krwi…), a ponad to szczyci się niezwykle skuteczną siłą perswazji:

Na dodatek, to prawdziwy Casanova…

Poza swoim fanklubem Speedy ma również rodzinę, na którą zawsze może liczyć. Numerem jeden jest bez wątpienia jego ukochany kuzyn Slowpoke Rodriguez, który tak samo jak i on jest znany ze swej niezwykłej szybkości i okrzyknięty… najwolniejszą myszą w całym Meksyku! Speedy zawsze może na niego liczyć, jeśli chodzi o możliwość wykazania się swoimi bohaterskimi zdolnościami.

 

Przez lata Speedy Gonzales ratował myszy i myszki nękane przez koty, przerośnięte ptaki i innych zwyrodnialców, aż wreszcie w 2011 roku przeszedł na zasłużoną emeryturę i jak przystało na prawdziwego Meksykanina założył… włoską pizzerię.

 

Dodaj komentarz