Bezimienny kierowca

Ciężko wyobrazić sobie bohatera filmu akcji, który nie sypie wymyślnymi inwektywami w swoich adwersarzy, nie ma na koncie licznych romansów z kobietami poznanymi w czasie swoich zawadiackich wyczynów, a przede wszystkim, z wyraźnie zarysowaną przeszłością określającą kim jest i dlaczego znalazł się w takiej, a nie innej sytuacji. Zupełnym wyjątkiem od tej normy jest bohater filmu „Drive”, bezimienny kierowca, który za dnia pracuje jako mechanik i kaskader na planach filmowych, a w nocy pomaga przestępcom w ucieczkach przed radiowozami policyjnymi.

Można powiedzieć, że jego historia jest typową opowieścią o bohaterze, którego rutynowe życie zostaje przewrócone do góry nogami. Tyle, że w normalnych sytuacjach, protagonista żyje sobie w zwykłym świecie i nagle zostaje przetransportowany do miejsca zupełnie odmiennego, w którym niebezpieczeństwo czyha za każdym rogiem, jest ciemno i brudno, tak, że strach wyjść z bezpiecznego zakątka. U kierowcy, jest zupełnie na odwrót. On zostaje z tej drugiej rzeczywistości wciągnięty do tej pierwszej, a wszystko za sprawą dziewczyny o imieniu Irene. Poznaje ją i jej synka, gdy ich samochód zepsuł się przed supermarketem i oferuje im pomoc.

Nasz bohater to młody człowiek, który swym wyglądem przypomina nieco kogoś, kto urwał się z końca lat 80. Zawsze w dżinsach i ze swoją nieodłączną kurtką z charakterystycznym skorpionem. W ustach przeważnie trzyma wykałaczkę. Zazwyczaj milczy i odpowiada zdawkowo, a jego twarz wydaje się być beznamiętna. Po poznaniu Irene zakochuje się w niej, i to tak naprawdę, poznajemy go, jako osobę uczuciową i romantyczną, gotową do poświęceń dla najbliższych, a tymi stali się dla niego Irene i jej syn. Zabiera ich na przejażdżki samochodowe oraz opiekuje się tą dwójką. Ewidentnie chciałby spróbować żyć w tym nowym świecie, w którym się znalazł. Wszystko ulega przemianie, gdy z więzienia wraca mąż dziewczyny. Idylla zostaje zburzona, bo wychodzi na jaw, że mąż Irene popadł w tarapaty i jest winny złym ludziom dużo pieniędzy. Kierowca oferuje Gabrielowi (mężowi Irene) pomoc, gdyż nie chce, aby jego ukochana i jej syn doznali krzywdy od niebezpiecznych „znajomych” męża. Od tego momentu poznajemy drugie, to prawdziwe oblicze, bohatera. Wydający się miłym i dobrym gościem nagle widzimy go, jako brutalnego i wyrachowanego mordercę.

Istotnym motywem jest ciągle powracający skorpion na jego kurtce, który właśnie symbolizuje prawdziwą naturę bezimiennego protagonisty. W jednej z finałowych scen, kierowca dzwoni do swojego adwersarza i pyta, czy zna historię o żabie i skorpionie, natychmiast jednak informuje go, że jego wspólnik, nie dopłynął na drugi brzeg. Wspomniana historyjka opowiada o żabie i skorpionie, który chciał przeprawić się na drugi brzeg rzeki i poprosił o to żabę, ta jednak nie chciała mu pomóc, ale za zapewnieniem skorpiona, że ją nie skrzywdzi, bo dzielą ten sam los, w końcu przystaje na propozycję. Kiedy znaleźli się w połowie drogi niespodziewanie skorpion ukąsił żabę, a ta, resztką sił, zapytała go, dlaczego to zrobił, ten odpowiedział jej, że taka jest jego natura. Natura opisywanej tutaj postaci, dodajmy. Kierowca jest skorpionem, drapieżnikiem i mimo tego, że chciałby żyć inaczej i tak w końcu prawda o nim wyjdzie na jaw. Bohater dobrze o tym wie, dlatego jedynym wyjściem dla niego jest zakończenie porachunków z ludźmi, którzy zagrażają Irene i zniknięcie z jej życia.

Dodaj komentarz