Z miłości na ciemną stronę mocy

Dawno, dawno temu w odległej galaktyce…

Długa peleryna, świszcząca maska i marsz imperialny w tle – nadchodzi Darth Vader. Szturmowcy posłusznie stoją na baczność, admirałowie nerwowo ocierają pot z czoła, a czerwony miecz świetlny delikatnie brzęczy.

Kilkadziesiąt lat wcześniej, także w odległej galaktyce, młody, niesforny niewolnik, imieniem Anakin Skywalker, marzy o tym by zostać rycerzem Jedi, pomagać biednym i chronić świat przed złem.

 

Co takiego się stało, że to jedna i ta sama osoba? Co sprawiło, że Anakin Skywalker przeszedł na ciemną stronę mocy i został Darth Vaderem?

Co miłość robi z człowiekiem!

Miłość. Tak mogłaby brzmieć odpowiedź, gdyby pytający wymagał możliwie krótkiej odpowiedzi. Miłość przede wszystkim dla swojej matki, co wydaje się rzeczą oczywistą i naturalną. W końcu to ona dała mu życie, choć dzieciństwo nie było takie proste, wszak Anakin nie miał ojca. Dbała  o niego i mimo biedy, w jakiej żyli, dawała mu poczucie ciepła i nadzieję, że kiedyś odmieni się ich los. Tak też się dzieje, kiedy na planecie ląduje statek, na pokładzie którego jest piękna księżniczka i senator w jednym – Padme, a także dwóch nieustraszonych rycerzy Jedi – mistrz Qui-Gon Jinn i jego uczeń Obi-Wan Kenobi. Przypadek, a może właśnie przeznaczenie, sprawia, że trafiają do domu Anakina i jego matki. Qui-Gon Jinn czuje, że w chłopcu drzemie olbrzymia moc i po długim, momentami nudnawym wyścigu i standardowym momencie, kiedy widz myśli, że już po głównym bohaterze, w końcu „wychodzi słońce” – młody Skywalker zostaje wyzwolony i w dużym skrócie – Rada Jedi podejmuje decyzje, że rozpocznie szkolenie na rycerza. Mija kilkanaście lat, a Anakin jest jeszcze bardziej niesforny, wszystko chce robić po swojemu i bywa zdecydowanie zbyt porywczy. Po długim czasie ponownie spotyka Padme, w której zakochuje się, oczywiście wbrew regułom Jedi, a finalnie bierze z nią potajemny ślub. Chce ją chronić za wszelką cenę, podobnie jak matkę, bowiem coraz częściej miewa on koszmary, w których dwie najbliższe mu kobiety cierpią i umierają. Najpierw postanawia wrócić na rodzinną, piaszczystą planetę Tatooine, aby dowiedzieć się, co dzieje się z jego matką. Jest już jednak za późno.
W napadzie furii, ponownie wbrew regułom – bo bez konsultacji, zabija osoby odpowiedzialne za jej śmierć. Można to uznać za moment, w którym rozpoczyna się jego metamorfoza. Napędza ją Darth Sidious, który mami Anakina rzekomą mocą, jaką mógłby posiąść, tym samym ratując ciężarną Padme. Sęk w tym, że jest to moc, której nie nauczą go dzielni rycerze Jedi… Po wewnętrznej walce Skywalker decyduje się przejść na ciemną stronę mocy, wierząc, że tym samym uratuje ostatnią bliską mu kobietę. No i masz babo placek…

Wyrok: to skomplikowane.

No właśnie. Nie możemy jednoznacznie osądzić Anakina/Lorda Vadera, w końcu powody, dla których zdecydował się na przejście na Ciemną Stronę Mocy są… piękne. Wręcz heroiczne, ale niestety też głupie. Tyle lat treningu, wkuwania mądrości mistrza Yody, ostrzeżeń swojego mistrza Obi-Wana, a nawet samej Padme, która widziała, że coś zmienia się w jej ukochanym, poszło na nic (choć, nawiasem mówiąc, bez tej spektakularnej transformacji nie powstałyby oczywiście kolejne części Gwiezdnych Wojen :)). Metamorfozę Skywalkera możemy traktować jako przestrogę przed tym, że nie zawsze najłatwiejsza droga będzie tą najlepszą. Czasem musimy dopuścić do głosu swój rozum, „przyciszając” serce, które reaguje tak emocjonalnie. Chyba, że wierzymy w przeznaczenie. Wtedy oczywistym staje się fakt, że tak po prostu musiało być, że tyle cierpienia, łez, śmierci i strachu nie było „bezsensu”.

Luke, jestem twoim ojcem.

A jak patrzą na całą sprawę dzieci samego Lorda Vadera? Na początku – szok i niedowierzanie.

A w głębi serca, mimo wszystko, dziwne kłucie, bo jakoś tak zdawali sobie sprawę, że ten facet w śmiesznej masce to ich ojciec. Pozostają pytania: dlaczego, jak on mógł, po co… Być może dlatego córka Anakina i Padme – księżniczka Leia, walczy w ruchu oporu, chcąc doprowadzić do zwycięstwa dobra. Finalnie, w szóstej części, Luke Skywalker wybacza ojcu. Zdaje się, że rozumie pobudki, które zaprowadziły go tam, gdzie był. Iskierka dobra ciągle tliła się pod czarną aparaturą, w końcu Vader ratuje Luke’a przed Imperatorem, poświęcając tym samym swoje życie. Chyba właśnie tak spłaca rachunek, jaki wystawił mu los. Miłość zwycięża. A mogłoby się wydawać, że to nudne science fiction dla nerdów… Drogie panie – przecież to tak romantyczna historia!

Dodaj komentarz